Cześć.
W końcu się odezwałam. Chwilowa przerwa w prowadzeniu Enjoy doprowadziła do(...)
Nie chcę mi się żyć. W ogóle nic mi się nie chce robić. Jedyne co mi pozostało do szczęścia to książki i nauka. Kiedy się nudzę, widzę, że i do nauki mogę przywyknąć. Siedzenie z głową w książkach przestało stanowić mi jakiś problem. W końcu uświadomiłam sobie, że czas skończyć leniuchować. Czas wziąć się w garść!
Ten czas tak szybko zleciał. Nie zdążyłam się oglądnąć, a tu proszę! Koniec gimnazjum. Kurczę no! Będę strasznie tęsknić za ludźmi. Wiem, że rozstania są trudne, ale nic nie trwa wiecznie. Szkoda.
Wracając do leniuchowania... Jednak koniec z tym. Teraz będą te wszystkie egzaminy... Mam dość! Ale to życie, moi państwo.
W ogóle nie chce mi się nawet już prowadzić bloga? I tak, i tak musiałabym usunąć. -.-
W końcu się odezwałam. Chwilowa przerwa w prowadzeniu Enjoy doprowadziła do(...)
Nie chcę mi się żyć. W ogóle nic mi się nie chce robić. Jedyne co mi pozostało do szczęścia to książki i nauka. Kiedy się nudzę, widzę, że i do nauki mogę przywyknąć. Siedzenie z głową w książkach przestało stanowić mi jakiś problem. W końcu uświadomiłam sobie, że czas skończyć leniuchować. Czas wziąć się w garść!
Ten czas tak szybko zleciał. Nie zdążyłam się oglądnąć, a tu proszę! Koniec gimnazjum. Kurczę no! Będę strasznie tęsknić za ludźmi. Wiem, że rozstania są trudne, ale nic nie trwa wiecznie. Szkoda.
Wracając do leniuchowania... Jednak koniec z tym. Teraz będą te wszystkie egzaminy... Mam dość! Ale to życie, moi państwo.
W ogóle nie chce mi się nawet już prowadzić bloga? I tak, i tak musiałabym usunąć. -.-
Tagi:
17
Cześć.
Jestem. Odnowiona i szczęśliwa. Po części...
W piątek trzynastego zaczął się pierwszy dzień ferii. Piękny to początek, kiedy kontroler przyłapuje cię w autobusie. Dziękuję, dziękuję. Postarałam się. Jaką to ja jestem grzeczną dziewczynką.
Ale ogółem przez te dwa tygodnie nic ciekawego się nie działo. Miałam jechać do Patryka, ale coś nie wyszło. Mówi się trudno, ale ja tak bardzo chciałam. Bardzo nastawiłam się na ten wyjazd, więc jestem zawiedziona po prostu.
Byłam wolontariuszką na zajęciach teatralnych w teatrze lalek. Już trzeci rok. I znów spotkałam Eryka.
Ach, co to były za dni! Codziennie spoglądałam na małe dzieci (6-10 lat). I od teraz stwierdziłam, że nie należy być zuym wobec nich, bo zaczną za człowiekiem wszędzie łazić i być nachalnym.
A to chyba znaczy, że dzieciaczki mnie bardzo lubiły. ._.
No i właśnie szkoła się zaczyna. Boże! Jak ja ją kocham!
Jak ten czas leci. A rozstania zawsze są trudne.
Moja ciociu obcięła mi włosy. Dziękować! Teraz jest jeszcze piękniej!
Rzygam, kiedy mam pomyśleć, że idę na szwabski...
Ukochana zima! Tylko raz był porządny śnieg.
Nie chciałam się rozpisywać. x.x
Jestem. Odnowiona i szczęśliwa. Po części...
W piątek trzynastego zaczął się pierwszy dzień ferii. Piękny to początek, kiedy kontroler przyłapuje cię w autobusie. Dziękuję, dziękuję. Postarałam się. Jaką to ja jestem grzeczną dziewczynką.
Ale ogółem przez te dwa tygodnie nic ciekawego się nie działo. Miałam jechać do Patryka, ale coś nie wyszło. Mówi się trudno, ale ja tak bardzo chciałam. Bardzo nastawiłam się na ten wyjazd, więc jestem zawiedziona po prostu.
Byłam wolontariuszką na zajęciach teatralnych w teatrze lalek. Już trzeci rok. I znów spotkałam Eryka.
Ach, co to były za dni! Codziennie spoglądałam na małe dzieci (6-10 lat). I od teraz stwierdziłam, że nie należy być zuym wobec nich, bo zaczną za człowiekiem wszędzie łazić i być nachalnym.
A to chyba znaczy, że dzieciaczki mnie bardzo lubiły. ._.
***
No i właśnie szkoła się zaczyna. Boże! Jak ja ją kocham!
Jak ten czas leci. A rozstania zawsze są trudne.
Moja ciociu obcięła mi włosy. Dziękować! Teraz jest jeszcze piękniej!
Rzygam, kiedy mam pomyśleć, że idę na szwabski...
Ukochana zima! Tylko raz był porządny śnieg.
Nie chciałam się rozpisywać. x.x
Tagi:
16
- Jest dopiero dziewiętnasta – powiedział Łukasz.
- Sam wybrałeś tą godzinę, więc nie marudź – burknęłam.
- Mamy przynajmniej więcej czasu. Przecież nie musimy dokładnie teraz wchodzić do klubu – wyjaśnił.
- Gdzie w takim razie chcesz łazić? – zapytałam.
- Możemy iść przez ten czas do parku. Tam nigdy nam się nie nudziło – wtrąciła Lidka.
- Nie ma sprawy – zgodziłam się.
Park główny był dokładnie pięć kilometrów z miejsca, w którym się znajdowaliśmy. Wybraliśmy podróż na pieszo. Więcej czasu zleci do dwudziestej pierwszej.
W naszej grupie było sześć osób.
Na końcu byli Łukasz, Nela, Szymon i Damian. O czymś rozmawiali. Zauważyłam, że szczególną uwagę Neli przyciągnął Szymon. W dziwny sposób się na niego patrzyła.
Przed nimi szłam ja z Lidką. Bardzo ją polubiłam. Dowiedziałam się, że tak samo jak ja mieszka sama z matką i nie ma rodzeństwa. Najbardziej zdziwiło mnie to, że nie miała chłopaka mimo tego, że większość się za nią uganiało. Odkąd się poznałyśmy zaczęłyśmy bardzo dużo ze sobą rozmawiać.
Kiedy doszliśmy minęło około godziny. Nie śpieszyliśmy się specjalnie.
Podeszłam do chłopaków.
- Co wy w ogóle się nie odzywacie? – spytałam.
- Nie ma o czym mówić – powiedział z uśmieszkiem Damian.
– A ty przez całą drogę nic do mnie nie powiedziałeś – zwróciłam się do Łukasza.
Spojrzał na ziemię i wzruszył ramionami.
- Obraziłeś się na mnie? – wskazałam ręką na siebie.
Nie odpowiedział. Dalej patrzył się w ziemię.
- Żartujesz sobie? – zaśmiałam się.
Spojrzał na mnie.
- Wiesz co? Żałosny jesteś – wyplułam mu to w twarz.
- Ciągle tylko rozmawiasz z Lidką i zagadujesz do Damiana – wyjaśnił.
- To ma być coś w rodzaju zazdrości? – spytałam. – Nie, ja już nie wiem co o tym myśleć. Poznałam nowe, fajne osoby, a ty się czepiasz. W ogóle cię nie rozumiem. Może idź się lepiej wyśpij – powiedziałam.
Podeszłam do Lidki i usiadłam z nią na ławce.
- Zazdroszczę ci wyglądu – stwierdziłam uśmiechając się do niej.
- Naprawdę? Dziękuję. Miło mi – ucieszyła się.
Usiadła koło nas Nela.
- Nie jest za ciekawie – powiedziała.
- No-o, może trochę – przytaknęłam.
- Idę do domu – oznajmiła.
- Że co-o? Dlaczego? – spytałam.
- Nie wiesz jak fajnie będzie w klubie. Radziłabym ci zostać – wtrąciła Lidka.
- Jakoś nie chcę.
- Dzika jesteś – powiedziałam do Neli.
Mam nadzieję, że się nie obraziła, bo jej reakcja nie była odpowiednia.
Wstała i po chwili poszła sobie z moim chłopakiem.
- O co wam kurwa chodzi?! – krzyknęłam.
- Dobra, daj sobie z nimi spokój – zwróciła się do mnie Lidka. – Nie widzisz, że ich pojebało? Po co będziesz tracić nerwy?
- Racja – zgodziłam się z nią.
Zostaliśmy we czwórkę.
Wstałyśmy z ławki.
- Chcesz dzisiaj poczuć, że żyjesz? – spytał mnie Szymon.
Zdziwiłam się. Nie wiedziałam dokładnie co miał na myśli mój rozmówca.
Propozycja była kusząca, bo w końcu celem wypadu była zabawa na maksa.
- Dlaczego nie? – odpowiedziałam.
- Ale to w klubie – powiedziała do Szymona Lidka.
- Zobaczysz, wybawisz się za wszystkie czasy – uśmiechnęła się do mnie.
- Sam wybrałeś tą godzinę, więc nie marudź – burknęłam.
- Mamy przynajmniej więcej czasu. Przecież nie musimy dokładnie teraz wchodzić do klubu – wyjaśnił.
- Gdzie w takim razie chcesz łazić? – zapytałam.
- Możemy iść przez ten czas do parku. Tam nigdy nam się nie nudziło – wtrąciła Lidka.
- Nie ma sprawy – zgodziłam się.
Park główny był dokładnie pięć kilometrów z miejsca, w którym się znajdowaliśmy. Wybraliśmy podróż na pieszo. Więcej czasu zleci do dwudziestej pierwszej.
W naszej grupie było sześć osób.
Na końcu byli Łukasz, Nela, Szymon i Damian. O czymś rozmawiali. Zauważyłam, że szczególną uwagę Neli przyciągnął Szymon. W dziwny sposób się na niego patrzyła.
Przed nimi szłam ja z Lidką. Bardzo ją polubiłam. Dowiedziałam się, że tak samo jak ja mieszka sama z matką i nie ma rodzeństwa. Najbardziej zdziwiło mnie to, że nie miała chłopaka mimo tego, że większość się za nią uganiało. Odkąd się poznałyśmy zaczęłyśmy bardzo dużo ze sobą rozmawiać.
Kiedy doszliśmy minęło około godziny. Nie śpieszyliśmy się specjalnie.
Podeszłam do chłopaków.
- Co wy w ogóle się nie odzywacie? – spytałam.
- Nie ma o czym mówić – powiedział z uśmieszkiem Damian.
– A ty przez całą drogę nic do mnie nie powiedziałeś – zwróciłam się do Łukasza.
Spojrzał na ziemię i wzruszył ramionami.
- Obraziłeś się na mnie? – wskazałam ręką na siebie.
Nie odpowiedział. Dalej patrzył się w ziemię.
- Żartujesz sobie? – zaśmiałam się.
Spojrzał na mnie.
- Wiesz co? Żałosny jesteś – wyplułam mu to w twarz.
- Ciągle tylko rozmawiasz z Lidką i zagadujesz do Damiana – wyjaśnił.
- To ma być coś w rodzaju zazdrości? – spytałam. – Nie, ja już nie wiem co o tym myśleć. Poznałam nowe, fajne osoby, a ty się czepiasz. W ogóle cię nie rozumiem. Może idź się lepiej wyśpij – powiedziałam.
Podeszłam do Lidki i usiadłam z nią na ławce.
- Zazdroszczę ci wyglądu – stwierdziłam uśmiechając się do niej.
- Naprawdę? Dziękuję. Miło mi – ucieszyła się.
Usiadła koło nas Nela.
- Nie jest za ciekawie – powiedziała.
- No-o, może trochę – przytaknęłam.
- Idę do domu – oznajmiła.
- Że co-o? Dlaczego? – spytałam.
- Nie wiesz jak fajnie będzie w klubie. Radziłabym ci zostać – wtrąciła Lidka.
- Jakoś nie chcę.
- Dzika jesteś – powiedziałam do Neli.
Mam nadzieję, że się nie obraziła, bo jej reakcja nie była odpowiednia.
Wstała i po chwili poszła sobie z moim chłopakiem.
- O co wam kurwa chodzi?! – krzyknęłam.
- Dobra, daj sobie z nimi spokój – zwróciła się do mnie Lidka. – Nie widzisz, że ich pojebało? Po co będziesz tracić nerwy?
- Racja – zgodziłam się z nią.
Zostaliśmy we czwórkę.
Wstałyśmy z ławki.
- Chcesz dzisiaj poczuć, że żyjesz? – spytał mnie Szymon.
Zdziwiłam się. Nie wiedziałam dokładnie co miał na myśli mój rozmówca.
Propozycja była kusząca, bo w końcu celem wypadu była zabawa na maksa.
- Dlaczego nie? – odpowiedziałam.
- Ale to w klubie – powiedziała do Szymona Lidka.
- Zobaczysz, wybawisz się za wszystkie czasy – uśmiechnęła się do mnie.
Tagi:
15
01.01.2012 o godz. 19:01
Cześć.
No i na początek występuje takie pytanie.
Pisać Poproszę szklankę spirytusu?
Zacznijmy od tego jak minął sylwester. Jednym słowem - zajebiście!
O dziewiętnastej byłam już u Oli. Poznałam nowe dwie dziewczyny. Nikolę - Puszka i Weronikę - Kleszczó. To tak specjalnie przez "ó". :3
Do dwudziestej czwartej siedziałyśmy w pokoju i śmiałyśmy się z w ogóle nieistotnych rzeczy, aż nadszedł czas puszczania frajerwerków. Była zabawa! Ach była zabawa!
Dodam, że całą noc nie spałam... Ugh.
Dobra, nie chcę mi się już sporządzać tych notek. Jestem zbyt leniwa. Ograniczę się jeszcze bardziej i będę pisać coś dopiero jak rzeczywiście będzie o czym pisać.
Ale to bez sensu. Nigdy nie ma o czym pisać, a jak już opublikuję notkę to mi się coś przypomina, ale jestem zbyt leniwa żeby nacisnąć na głupie edytuj.
Ostatnio wieczorem wracałam od babci. Przed jej bramą, na wielkim skrzyżowaniu ciągle chodził w kółko pies. Taki mały kundelek. Rozglądał się. Ouch, pewnie szukał swojego właściciela.
Przez kilka minut przyglądałam się czy ktoś przypadkiem go nie szuka. Po pewnym czasie nic się nie zmieniło, a pies dalej błądził.
A to, że jestem bardzo wrażliwa na ból zwierząt (i w ogóle) zmusiło mnie do bohaterskiego czynu. Wzięłam na krótki czas psa do siebie. Szczęście, że nie rozrabia. Piesek zaprzyjaźnił się z moim.
Niedługo pójdę zanieść go do towarzystwa opieki nad zwierzętami lub sama go przygarnę na dłużej jak mama się zgodzi. Zwierzę jest bardzo młode, więc strasznie mi go szkoda. Od razu mówię, że to on.
Ludzie to naprawdę paskudne istoty. Wręcz brzydzę się swojej rasy. Jak można tak wyrzucić żywą istotę? Jednak nie mogę od razu stawiać, że ktoś tego psa porzucił, ale chociażby zgubił. Nie rozumiem jak można zgubić psa? Zwłaszcza, że na ulicy jest duży ruch. Czasami trzeba zainwestować w smycz.
Kupiłam sobie w empiku książkę Jak powstaje manga. Teraz wystarczy tylko dokupić odpowiednie przybory.
Podświetlany pulpit mam (choć nie jest obowiązkowy), pióro, stalówki mam, czarny tusz mam... Jeszcze kupię papier B4 i krzywiki. Resztę pierdół nie chce mi się wymieniać.
Właśnie uświadomiłam sobie jaka jestem leniwa.
Już szkoła. >_<
No i na początek występuje takie pytanie.
Pisać Poproszę szklankę spirytusu?
Zacznijmy od tego jak minął sylwester. Jednym słowem - zajebiście!
O dziewiętnastej byłam już u Oli. Poznałam nowe dwie dziewczyny. Nikolę - Puszka i Weronikę - Kleszczó. To tak specjalnie przez "ó". :3
Do dwudziestej czwartej siedziałyśmy w pokoju i śmiałyśmy się z w ogóle nieistotnych rzeczy, aż nadszedł czas puszczania frajerwerków. Była zabawa! Ach była zabawa!
Dodam, że całą noc nie spałam... Ugh.
Dobra, nie chcę mi się już sporządzać tych notek. Jestem zbyt leniwa. Ograniczę się jeszcze bardziej i będę pisać coś dopiero jak rzeczywiście będzie o czym pisać.
Ale to bez sensu. Nigdy nie ma o czym pisać, a jak już opublikuję notkę to mi się coś przypomina, ale jestem zbyt leniwa żeby nacisnąć na głupie edytuj.
Ostatnio wieczorem wracałam od babci. Przed jej bramą, na wielkim skrzyżowaniu ciągle chodził w kółko pies. Taki mały kundelek. Rozglądał się. Ouch, pewnie szukał swojego właściciela.
Przez kilka minut przyglądałam się czy ktoś przypadkiem go nie szuka. Po pewnym czasie nic się nie zmieniło, a pies dalej błądził.
A to, że jestem bardzo wrażliwa na ból zwierząt (i w ogóle) zmusiło mnie do bohaterskiego czynu. Wzięłam na krótki czas psa do siebie. Szczęście, że nie rozrabia. Piesek zaprzyjaźnił się z moim.
Niedługo pójdę zanieść go do towarzystwa opieki nad zwierzętami lub sama go przygarnę na dłużej jak mama się zgodzi. Zwierzę jest bardzo młode, więc strasznie mi go szkoda. Od razu mówię, że to on.
Ludzie to naprawdę paskudne istoty. Wręcz brzydzę się swojej rasy. Jak można tak wyrzucić żywą istotę? Jednak nie mogę od razu stawiać, że ktoś tego psa porzucił, ale chociażby zgubił. Nie rozumiem jak można zgubić psa? Zwłaszcza, że na ulicy jest duży ruch. Czasami trzeba zainwestować w smycz.
Kupiłam sobie w empiku książkę Jak powstaje manga. Teraz wystarczy tylko dokupić odpowiednie przybory.
Podświetlany pulpit mam (choć nie jest obowiązkowy), pióro, stalówki mam, czarny tusz mam... Jeszcze kupię papier B4 i krzywiki. Resztę pierdół nie chce mi się wymieniać.
Właśnie uświadomiłam sobie jaka jestem leniwa.
Już szkoła. >_<
Tagi:
14
Cześć.
Co u mnie? Jak na razie nic ciekawego. Nie ma czym się chwalić.
Kocham swój kursorek i jest git. ♥
Jak widać rozpoczęłam pracę nad pisaniem opowiadania Poproszę szklankę spirytusu. Dobrnę jak najdalej. No, przynajmniej się postaram.
Uprzedzam, że nie jest to na pewno kolejne opowiadanie o Bieberku lub gwiazdeczek zjebanych jak paczka gwoździ, tylko o młodzieży, która chce w tym okresie młodości zasmakować życia i adrenaliny. Wiem, że zapewne większości z was nie będzie się chciało przeczytać chociaż pierwszej części, ale to już wasza strata, bo w kolejnej części będzie się naprawdę dużo działo.
Dostałam takiej chcicy na pisanie i pomysłów, że aż szkoda to zmarnować.
Powtarzam: motywem przewodnim opowiadania są miłość, narkotyki i chęć uwolnienia się od szarej rzeczywistości.
Naprawdę, byłabym bardzo szczęśliwa jakbyście przeczytali.
Właśnie rodzice uświadomili mnie, że przeprowadzam się. Znów?! Przecież ja co roku zmieniam miejsce zamieszkania. A najgorsze jest to, że na drugi koniec miasta. Skandal! Jak ja będę dojeżdżać do znajomych? Jak będę dojeżdżać do szkoły? Czasami moje zdanie też powinno się liczyć.
Dobra, teraz tylko odliczamy dni do sylwestra.
Trzy dni do sylwestra! Dwa dni do sylwestra! Jeden dzień do sylwestra! Pojutrze szkoła...
Tak działają nasze mózgi kochani, ale nie będę się czepiać, bo żadnego wpływu na to nie mam.
Ciągnie mnie do szkoły. Po raz pierwszy.
Mam ochotę zniknąć z tego świata. Pojechać gdzieś w pizdu... Gdziekolwiek, byleby zniknąć.
Te ciągłe moje humorki zaczynają mnie dobijać jeszcze bardziej.
Ech... Kogo ja próbuję oszukać? Czasami mi się wydaje, że chcę się odciąć od reszty świata zupełnie bez powodu.
Jednak wiem, że jest jakiś powód.
Co u mnie? Jak na razie nic ciekawego. Nie ma czym się chwalić.
Kocham swój kursorek i jest git. ♥
Jak widać rozpoczęłam pracę nad pisaniem opowiadania Poproszę szklankę spirytusu. Dobrnę jak najdalej. No, przynajmniej się postaram.
Uprzedzam, że nie jest to na pewno kolejne opowiadanie o Bieberku lub gwiazdeczek zjebanych jak paczka gwoździ, tylko o młodzieży, która chce w tym okresie młodości zasmakować życia i adrenaliny. Wiem, że zapewne większości z was nie będzie się chciało przeczytać chociaż pierwszej części, ale to już wasza strata, bo w kolejnej części będzie się naprawdę dużo działo.
Dostałam takiej chcicy na pisanie i pomysłów, że aż szkoda to zmarnować.
Powtarzam: motywem przewodnim opowiadania są miłość, narkotyki i chęć uwolnienia się od szarej rzeczywistości.
Naprawdę, byłabym bardzo szczęśliwa jakbyście przeczytali.
Właśnie rodzice uświadomili mnie, że przeprowadzam się. Znów?! Przecież ja co roku zmieniam miejsce zamieszkania. A najgorsze jest to, że na drugi koniec miasta. Skandal! Jak ja będę dojeżdżać do znajomych? Jak będę dojeżdżać do szkoły? Czasami moje zdanie też powinno się liczyć.
Dobra, teraz tylko odliczamy dni do sylwestra.
Trzy dni do sylwestra! Dwa dni do sylwestra! Jeden dzień do sylwestra! Pojutrze szkoła...
Tak działają nasze mózgi kochani, ale nie będę się czepiać, bo żadnego wpływu na to nie mam.
Ciągnie mnie do szkoły. Po raz pierwszy.
Mam ochotę zniknąć z tego świata. Pojechać gdzieś w pizdu... Gdziekolwiek, byleby zniknąć.
Te ciągłe moje humorki zaczynają mnie dobijać jeszcze bardziej.
Ech... Kogo ja próbuję oszukać? Czasami mi się wydaje, że chcę się odciąć od reszty świata zupełnie bez powodu.
Jednak wiem, że jest jakiś powód.
Tagi:
13
Poczułam jak do pokoju wpadło jasne światło, które lekko połaskotało mnie po twarzy. Byłam mocno opatulona w kołdrę. Obudziłam się, ale jeszcze nie otworzyłam oczu.
Z lewego boku przewróciłam się na plecy, po czym spojrzałam na sufit.
Nie chciało mi się już tak bezczynnie leżeć. Przeciągnęłam się, ziewnęłam i dopiero wstałam z łóżka. Poszłam się wyszykować.
Po dwudziestu minutach wróciłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki telefon.
Była godzina dwunasta.
Że co? Była godzina dwunasta! Jak mogłam dopuścić do tego żeby tak długo spać?
Mama wyszła już do pracy, więc wynika z tego, że zostałam sama w domu. I co? I tak do północy miałam się nudzić? Nic z tego!
Zadzwoniłam do mojej najlepszej koleżanki z podstawówki - Neli.
- Halo? - zaczęła rozmowę.
- Cześć, Nel - przywitałam się.
- Kto mówi? - spytała.
- Emilka. A kto inny? - odpowiedziałam.
- Przepraszam. Brat usunął mi najwidoczniej kontakty w telefonie - wyjaśniła. - Jak ja mogłam dopuścić do tego żeby ten gówniarz dostał się do mojego telefonu?
Zaśmiałam się cicho.
- Słuchaj. Został tylko tydzień do końca wakacji. Trzeba to wykorzystać w ciekawy sposób! - rzuciłam do słuchawki. - Co powiesz na to żebyśmy dzisiaj wieczorem poszły z Łukaszem do Klubiku? - podsunęłam pomysł.
- Nie ma sprawy - zgodziła się.
- W takim razie przyjedź do mnie z kosmetykami. Zrobimy się na bóstwo. Hehe - zaśmiałam się.
- Będę za godzinę. No bo wiesz... Zanim dojadę... - odpowiedziała i rozłączyła się.
Nela mieszka na drugim końcu miasta, ale pośpieszy się. Zapewne tak samo jak ja nie mogła się doczekać wieczora.
Wysłałam esemesa do swojego chłopaka.
Do: Łukasz
Cześć, kochany.
Dzisiaj wieczorem idziemy z Nelą do Klubiku.
Wpadaj do mnie, to pójdziemy we trójkę. ;)
Po chwili przyszła odpowiedź.
Od: Łukasz
Cześć, misiek. :)
Dobra, ale teraz jestem za miastem.
Będę czekał pod klubem o dziewiętnastej.
Chyba nie masz nic na przeciwko żebym wziął ze sobą znajomych? Kogoś poznasz.
Przeczytałam to i szybko odpisałam.
Do: Łukasz
Okay. Nie ma sprawy. Jesteśmy umówieni.
Włożyłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół do salonu.
Włączyłam telewizor i z niecierpliwością czekałam na koleżankę.
Po dwóch godzinach usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
Wyłączyłam ekran telewizora i z prędkością strusia pobiegłam do drzwi.
Spojrzałam przez wizjer. Stała tam osoba, na którą tak długo czekałam.
Otworzyłam jej drzwi.
- Cześć - przywitałam się.
- Cześć - odpowiedziała Nel i przytuliła mnie.
Zamknęłam za nią drzwi.
Mój gość ściągnął buty i kurtkę po czym skierowałam ją do salonu.
Usiadłyśmy na kanapie.
- Co tak długo? - spytałam. - Miała być godzina, a nie dwie.
- Musiałam zrobić jeszcze zakupy - wyjaśniła moja rozmówczyni. - Zresztą co za różnica? Mamy dużo czasu.
Skinęłam głową.
A dokładnie miałyśmy prawie pięć godzin.
Przez ten czas zjadłyśmy ciepły posiłek i zagrałyśmy w kości.
W końcu przyszedł czas szykowania się.
Nela miała brązowe, średniej długości i falowane włosy. Zażyczyła, więc sobie użyć prostownicy.
Ja za to miałam ciemny blond, długie i proste. Tak szczerze to w ogóle nie ich nie ruszyłam.
Później obie się podmalowałyśmy i ubrałyśmy w bluzki na ramiączka i ciasne spodnie.
Doszła godzina osiemnasta. Czas wyjścia.
Więc wyszłyśmy.
Byłyśmy tak podekscytowane tą całą akcją, że nie mogłyśmy ustać w miejscu.
Wysiadłyśmy na przystanku autobusowym. Jakbyśmy szły na piechotę, zajęłoby to wieki.
Łukasz stał niedaleko klubu. Rozpoznałam go z daleka po jego pięknych ciemnych włosach. Koło niego stały trzy osoby.
Z Nelą podbiegłyśmy do grupki, a ja zaczepiłam swojego chłopaka.
- Cześć.
- Cześć - cmoknął mnie w usta. - To są moi znajomi - przedstawił resztę.
Obok stało dwóch chłopaków.
Jeden z nich miał kaptur na głowie i napis na bluzce ,,Mam wyjebane". Mimo pozorów wyglądał na sympatycznego.
Drugi miał czarne włosy i wyglądał na bardzo spokojnego. A obok niego jedna dziewczyna.
Trzeba było przyznać, że ładna. Miała duży biust, ciemne kręcone włosy i wyglądała bardzo dojrzale.
- Jestem Emilka - podałam każdemu rękę.
- Lidka.
- Damian.
- Szymon.
- A ja Nela - wtrąciła.
Uśmiechnęli się.
- No to co, wbijamy? - zaśmiałam się.
--
Zobaczycie, że dalej się rozkręci. Obiecuję.
Motywem przewodnim opowiadania są miłość i narkotyki.
Z lewego boku przewróciłam się na plecy, po czym spojrzałam na sufit.
Nie chciało mi się już tak bezczynnie leżeć. Przeciągnęłam się, ziewnęłam i dopiero wstałam z łóżka. Poszłam się wyszykować.
Po dwudziestu minutach wróciłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki telefon.
Była godzina dwunasta.
Że co? Była godzina dwunasta! Jak mogłam dopuścić do tego żeby tak długo spać?
Mama wyszła już do pracy, więc wynika z tego, że zostałam sama w domu. I co? I tak do północy miałam się nudzić? Nic z tego!
Zadzwoniłam do mojej najlepszej koleżanki z podstawówki - Neli.
- Halo? - zaczęła rozmowę.
- Cześć, Nel - przywitałam się.
- Kto mówi? - spytała.
- Emilka. A kto inny? - odpowiedziałam.
- Przepraszam. Brat usunął mi najwidoczniej kontakty w telefonie - wyjaśniła. - Jak ja mogłam dopuścić do tego żeby ten gówniarz dostał się do mojego telefonu?
Zaśmiałam się cicho.
- Słuchaj. Został tylko tydzień do końca wakacji. Trzeba to wykorzystać w ciekawy sposób! - rzuciłam do słuchawki. - Co powiesz na to żebyśmy dzisiaj wieczorem poszły z Łukaszem do Klubiku? - podsunęłam pomysł.
- Nie ma sprawy - zgodziła się.
- W takim razie przyjedź do mnie z kosmetykami. Zrobimy się na bóstwo. Hehe - zaśmiałam się.
- Będę za godzinę. No bo wiesz... Zanim dojadę... - odpowiedziała i rozłączyła się.
Nela mieszka na drugim końcu miasta, ale pośpieszy się. Zapewne tak samo jak ja nie mogła się doczekać wieczora.
Wysłałam esemesa do swojego chłopaka.
Do: Łukasz
Cześć, kochany.
Dzisiaj wieczorem idziemy z Nelą do Klubiku.
Wpadaj do mnie, to pójdziemy we trójkę. ;)
Po chwili przyszła odpowiedź.
Od: Łukasz
Cześć, misiek. :)
Dobra, ale teraz jestem za miastem.
Będę czekał pod klubem o dziewiętnastej.
Chyba nie masz nic na przeciwko żebym wziął ze sobą znajomych? Kogoś poznasz.
Przeczytałam to i szybko odpisałam.
Do: Łukasz
Okay. Nie ma sprawy. Jesteśmy umówieni.
Włożyłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół do salonu.
Włączyłam telewizor i z niecierpliwością czekałam na koleżankę.
Po dwóch godzinach usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
Wyłączyłam ekran telewizora i z prędkością strusia pobiegłam do drzwi.
Spojrzałam przez wizjer. Stała tam osoba, na którą tak długo czekałam.
Otworzyłam jej drzwi.
- Cześć - przywitałam się.
- Cześć - odpowiedziała Nel i przytuliła mnie.
Zamknęłam za nią drzwi.
Mój gość ściągnął buty i kurtkę po czym skierowałam ją do salonu.
Usiadłyśmy na kanapie.
- Co tak długo? - spytałam. - Miała być godzina, a nie dwie.
- Musiałam zrobić jeszcze zakupy - wyjaśniła moja rozmówczyni. - Zresztą co za różnica? Mamy dużo czasu.
Skinęłam głową.
A dokładnie miałyśmy prawie pięć godzin.
Przez ten czas zjadłyśmy ciepły posiłek i zagrałyśmy w kości.
W końcu przyszedł czas szykowania się.
Nela miała brązowe, średniej długości i falowane włosy. Zażyczyła, więc sobie użyć prostownicy.
Ja za to miałam ciemny blond, długie i proste. Tak szczerze to w ogóle nie ich nie ruszyłam.
Później obie się podmalowałyśmy i ubrałyśmy w bluzki na ramiączka i ciasne spodnie.
Doszła godzina osiemnasta. Czas wyjścia.
Więc wyszłyśmy.
Byłyśmy tak podekscytowane tą całą akcją, że nie mogłyśmy ustać w miejscu.
Wysiadłyśmy na przystanku autobusowym. Jakbyśmy szły na piechotę, zajęłoby to wieki.
Łukasz stał niedaleko klubu. Rozpoznałam go z daleka po jego pięknych ciemnych włosach. Koło niego stały trzy osoby.
Z Nelą podbiegłyśmy do grupki, a ja zaczepiłam swojego chłopaka.
- Cześć.
- Cześć - cmoknął mnie w usta. - To są moi znajomi - przedstawił resztę.
Obok stało dwóch chłopaków.
Jeden z nich miał kaptur na głowie i napis na bluzce ,,Mam wyjebane". Mimo pozorów wyglądał na sympatycznego.
Drugi miał czarne włosy i wyglądał na bardzo spokojnego. A obok niego jedna dziewczyna.
Trzeba było przyznać, że ładna. Miała duży biust, ciemne kręcone włosy i wyglądała bardzo dojrzale.
- Jestem Emilka - podałam każdemu rękę.
- Lidka.
- Damian.
- Szymon.
- A ja Nela - wtrąciła.
Uśmiechnęli się.
- No to co, wbijamy? - zaśmiałam się.
--
Zobaczycie, że dalej się rozkręci. Obiecuję.
Motywem przewodnim opowiadania są miłość i narkotyki.
Tagi:
12
28.12.2011 o godz. 14:26
Cześć.
Łał, udało mi się w końcu zalogować. Bo widzę, że długo tu nie wchodziłam. Jednak to tylko chwilowo. Zapewne trochę czasu minie zanim kolejny raz będę miała okazję tutaj zaglądnąć. A to wszystko przez to, że komputer się zepsuł.
Ech... Zawsze jakiś pech.
Więc czas coś napisać.
Jakoś nie poczułam tych świąt. Po prostu były nijakie. Muszę przyznać, że po raz pierwszy ciągnie mnie do szkoły. Nuda to jeden z najgorszych stanów, które mogą dopaść człowieka.
Dalej w oczach mam scenę jak wszyscy w klasie się żegnali. Każdy się przytulał. Każdy, jak leci. Nie ważne czy w oczach paliła się nienawiść.
A ja przynajmniej mogłam ciepło uścisnąć Miłego. Normalnie nie chciałam go puszczać, a w myślach piszczałam z radości.
Zaraz będzie nowy rok. Chyba czas na podsumowanie wszystkiego, podziękowań i wymienienie postępów na nowy rok.
Patrząc na tą całość 2011 roku muszę przyznać, że niedużo osiągnęłam. Dosłownie tylko troszkę.
Poprawiłam oceny i stosunek odnoszenia się do osób przeze mnie nielubianych. Ale najważniejsze, że udało mi się go przytulić.
A ja Wam życzę szczęśliwego nowego roku!
Przeprowadzam się. Dziwi mnie to, że to jest całkiem na drugim końcu Szczecina. Jednak są plusy. Obok mieszka jedna z moich ulubionych koleżanek. Dosłownie na tej samej ulicy. Dzięki niej zaczęłam grać na pianinie.
A kolejne plusy to to, że jest to trzypiętrowy dom z ogródkiem i strasznie dużo śniegu spada.
A no właśnie! Tylko raz u nas śnieg spadł. <foch> Ja chcę puszek! Buuu.
Dopiero co otworzyli lodowiska.
Na święta przyjechała do mnie dwunastoletnia kuzynka, która też mieszka w Szczecinie <zaciesz>. Ma na imię Ala. Nie wiem dlaczego, ale podoba mi się imię Ala. Tak jakoś.
Widziała mojego bloga. Spodobał jej się. Nawet opowiedziałam jej całą tzw. historię BloBlo, bo trzeba przyznać, że dużo tu się działo. Na przykład te pokemonki. ,,karunięthecat" chyba każdy pamięta. A jeżeli ktoś z was nie wie o co chodzi to chętnie opowiem.
Stwierdziła, że też kiedyś sobie tu założy konto. Nie wiem dlaczego, ale będę się dziwnie czuła. Będzie tu druga ja. Piszę tak, bo to moja ulubiona kuzynka, nawet jeżeli jest między nami różnica wiekowa trzech lat. E tam, jak dogadujemy się to znaczy, że jest dobrze.
Łał, udało mi się w końcu zalogować. Bo widzę, że długo tu nie wchodziłam. Jednak to tylko chwilowo. Zapewne trochę czasu minie zanim kolejny raz będę miała okazję tutaj zaglądnąć. A to wszystko przez to, że komputer się zepsuł.
Ech... Zawsze jakiś pech.
Więc czas coś napisać.
Jakoś nie poczułam tych świąt. Po prostu były nijakie. Muszę przyznać, że po raz pierwszy ciągnie mnie do szkoły. Nuda to jeden z najgorszych stanów, które mogą dopaść człowieka.
Dalej w oczach mam scenę jak wszyscy w klasie się żegnali. Każdy się przytulał. Każdy, jak leci. Nie ważne czy w oczach paliła się nienawiść.
A ja przynajmniej mogłam ciepło uścisnąć Miłego. Normalnie nie chciałam go puszczać, a w myślach piszczałam z radości.
Zaraz będzie nowy rok. Chyba czas na podsumowanie wszystkiego, podziękowań i wymienienie postępów na nowy rok.
Patrząc na tą całość 2011 roku muszę przyznać, że niedużo osiągnęłam. Dosłownie tylko troszkę.
Poprawiłam oceny i stosunek odnoszenia się do osób przeze mnie nielubianych. Ale najważniejsze, że udało mi się go przytulić.
A ja Wam życzę szczęśliwego nowego roku!
Przeprowadzam się. Dziwi mnie to, że to jest całkiem na drugim końcu Szczecina. Jednak są plusy. Obok mieszka jedna z moich ulubionych koleżanek. Dosłownie na tej samej ulicy. Dzięki niej zaczęłam grać na pianinie.
A kolejne plusy to to, że jest to trzypiętrowy dom z ogródkiem i strasznie dużo śniegu spada.
A no właśnie! Tylko raz u nas śnieg spadł. <foch> Ja chcę puszek! Buuu.
Dopiero co otworzyli lodowiska.
Na święta przyjechała do mnie dwunastoletnia kuzynka, która też mieszka w Szczecinie <zaciesz>. Ma na imię Ala. Nie wiem dlaczego, ale podoba mi się imię Ala. Tak jakoś.
Widziała mojego bloga. Spodobał jej się. Nawet opowiedziałam jej całą tzw. historię BloBlo, bo trzeba przyznać, że dużo tu się działo. Na przykład te pokemonki. ,,karunięthecat" chyba każdy pamięta. A jeżeli ktoś z was nie wie o co chodzi to chętnie opowiem.
Stwierdziła, że też kiedyś sobie tu założy konto. Nie wiem dlaczego, ale będę się dziwnie czuła. Będzie tu druga ja. Piszę tak, bo to moja ulubiona kuzynka, nawet jeżeli jest między nami różnica wiekowa trzech lat. E tam, jak dogadujemy się to znaczy, że jest dobrze.
Tagi:
11
Cześć.
Stwierdziłam, że nie będę już pisać po notce dziennie, ponieważ okazało się to za bardzo męczące i wymagalne, chociażby dla mnie.
Znowu zaczęłam od nieistotnego tematu.
Nasza pani nauczycielka od języka polskiego wróciła! Dobrze, że wyzdrowiała, bo nie miałam zamiaru już trzeci tydzień męczyć się z tym cholernie popsutym facetem, który zastępował panią Kamilę.
On był jakiś masakryczny! Torturował nas - można to tak określić, bo jakże inaczej? Nie można było powiedzieć do współlokatora z ławki ani słowa, chociażby szeptem na ucho. Surowy gościu.
Tak szybko ten szósty minął. Koniec z przyjemnościami. A szkoda, bo było naprawdę fajnie. Wyśmiałam się w tym dniu za wszystkie czasy.
Tradycyjnie lekcje zaczęły się o godzinie ósmej.
Z Martą wręczyłyśmy sobie paczki i poszłyśmy na lekcję.
Zaczynaliśmy językiem polskim, jak codziennie zresztą. Siedzę w przedostatniej ławce, dokładnie przed Krzysztofem i Pawłem, a ze mną Angelika. Z nią przynajmniej "pozwałuję", odwracając się do chłopaków i coś pierdoląc, doprowadzając wszystkich do śmiechu lub irytacji, w zależności od tego jaki mają humor. Pierwsza lekcja zleciała dosyć szybko i ciekawie.
Druga, fizyka. Tu nie ma co opisywać, bo na tej godzinie zawsze jest cicho. Wszyscy w pewien magiczny i dość nietypowy sposób skupiają się.
Trzecia, natomiast to matematyka. Dosyć. Sądzę, że już wystarczająco opisałam swój stosunek do tego przedmiotu.
Nie muszę także dodawać, że jak zwykle matematyka trwała najdłużej, choć tylko mi się tak wydawało.
No i end! Nadszedł czas wyjścia. Wszyscy się cieszyli.
A gdzie szliśmy? Do kręgielni, a po tym na pizzę.
Kiedy doszliśmy, podzieliliśmy się na grupy, w których graliśmy na torach. Z Angelą bardzo chciałyśmy grać z chłopakami, ale Paweł się nie zgodził, jednak reszta ich grupy nie miała nic na sprzeciw. A co on w ogóle miał do gadania? Więc wyszło, że nie było mieszanych grup.
W trakcie tych półtorej godziny, które przeznaczyliśmy na grę, działo się wiele "śmiechowych" sytuacji. Podam przykład jednej.
Marta bardzo chciała numer komórkowy Miłosza, bo lubi go wkurzać. Nie chodziło o zakochanie się czy coś w tym stylu. Jak ten się dowiedział, od razu się zniechęcił. Dobrze, że Robert dalej coś do mnie czuje, więc to wykorzystałam i poprosiłam go o zdobycie tego numeru. Dziękuję Bogu! Co za szczęście. Po prostu nie wyobrażam sobie, że mam "cyferki" telefonu do osoby, przy której niemalże mdleję.
Pod koniec okazało się, że najlepiej grał Piotrek. Wiem, że miał najwięcej punktów w klasie, ale nie pamiętam ile. Popisała się także Marta, która była druga najlepsza. Jednak nie dziwię się temu, ponieważ chodzi co tydzień z rodzicami zagrać. Trening czyni mistrza.
Było bardzo i śmiesznie, jednak w pizzerii okazało się jeszcze bardziej ciekawie. Stoliki były czteroosobowe. Ja, Marta, Sylwia i Angela. Obok nas siedzieli chłopacy, w tym Miły.
Nie chce mi się opisywać co się działo przy stole, bo po prostu tego było wiele. Jeżeli komuś naprawdę zależy jakie były nasze humory, niech pyta mnie o szczegóły.
Czy ktoś to w ogóle przeczytał? Wątpię. -.-
Stwierdziłam, że nie będę już pisać po notce dziennie, ponieważ okazało się to za bardzo męczące i wymagalne, chociażby dla mnie.
Znowu zaczęłam od nieistotnego tematu.
Nasza pani nauczycielka od języka polskiego wróciła! Dobrze, że wyzdrowiała, bo nie miałam zamiaru już trzeci tydzień męczyć się z tym cholernie popsutym facetem, który zastępował panią Kamilę.
On był jakiś masakryczny! Torturował nas - można to tak określić, bo jakże inaczej? Nie można było powiedzieć do współlokatora z ławki ani słowa, chociażby szeptem na ucho. Surowy gościu.
Tak szybko ten szósty minął. Koniec z przyjemnościami. A szkoda, bo było naprawdę fajnie. Wyśmiałam się w tym dniu za wszystkie czasy.
Tradycyjnie lekcje zaczęły się o godzinie ósmej.
Z Martą wręczyłyśmy sobie paczki i poszłyśmy na lekcję.
Zaczynaliśmy językiem polskim, jak codziennie zresztą. Siedzę w przedostatniej ławce, dokładnie przed Krzysztofem i Pawłem, a ze mną Angelika. Z nią przynajmniej "pozwałuję", odwracając się do chłopaków i coś pierdoląc, doprowadzając wszystkich do śmiechu lub irytacji, w zależności od tego jaki mają humor. Pierwsza lekcja zleciała dosyć szybko i ciekawie.
Druga, fizyka. Tu nie ma co opisywać, bo na tej godzinie zawsze jest cicho. Wszyscy w pewien magiczny i dość nietypowy sposób skupiają się.
Trzecia, natomiast to matematyka. Dosyć. Sądzę, że już wystarczająco opisałam swój stosunek do tego przedmiotu.
Nie muszę także dodawać, że jak zwykle matematyka trwała najdłużej, choć tylko mi się tak wydawało.
No i end! Nadszedł czas wyjścia. Wszyscy się cieszyli.
A gdzie szliśmy? Do kręgielni, a po tym na pizzę.
Kiedy doszliśmy, podzieliliśmy się na grupy, w których graliśmy na torach. Z Angelą bardzo chciałyśmy grać z chłopakami, ale Paweł się nie zgodził, jednak reszta ich grupy nie miała nic na sprzeciw. A co on w ogóle miał do gadania? Więc wyszło, że nie było mieszanych grup.
W trakcie tych półtorej godziny, które przeznaczyliśmy na grę, działo się wiele "śmiechowych" sytuacji. Podam przykład jednej.
Marta bardzo chciała numer komórkowy Miłosza, bo lubi go wkurzać. Nie chodziło o zakochanie się czy coś w tym stylu. Jak ten się dowiedział, od razu się zniechęcił. Dobrze, że Robert dalej coś do mnie czuje, więc to wykorzystałam i poprosiłam go o zdobycie tego numeru. Dziękuję Bogu! Co za szczęście. Po prostu nie wyobrażam sobie, że mam "cyferki" telefonu do osoby, przy której niemalże mdleję.
Pod koniec okazało się, że najlepiej grał Piotrek. Wiem, że miał najwięcej punktów w klasie, ale nie pamiętam ile. Popisała się także Marta, która była druga najlepsza. Jednak nie dziwię się temu, ponieważ chodzi co tydzień z rodzicami zagrać. Trening czyni mistrza.
Było bardzo i śmiesznie, jednak w pizzerii okazało się jeszcze bardziej ciekawie. Stoliki były czteroosobowe. Ja, Marta, Sylwia i Angela. Obok nas siedzieli chłopacy, w tym Miły.
Nie chce mi się opisywać co się działo przy stole, bo po prostu tego było wiele. Jeżeli komuś naprawdę zależy jakie były nasze humory, niech pyta mnie o szczegóły.
Czy ktoś to w ogóle przeczytał? Wątpię. -.-
Tagi:
10
Cześć.
Co jest? Ostatnia notka była za krótka. To wygląda wręcz nieestetycznie. Zwłaszcza, że w treści było ciągłe pierdolenie o zupełnie nieistotnych rzeczach.
Dobra, narzekałam.
Nie jest w sumie tak źle. Załapałam dwie piątki z polskiego i jedną z kartkówki z matematyki. Dobra, tam... Co ja będę się przejmować tą trójką z niemieckiego? Przecież nadal trzymam te piękne, dwie oceny.
Dzisiaj w nocy przychodzi św. Mikołaj. Wszyscy się cieszymy! Przynosi prezenty.
Taka rada: nie zapomnijcie zostawić na stole ciasteczka i mleko. Bo przecież przyjdzie i co? Taki zmęczony po podróży a tu w ogóle zero odwdzięczenia się.
Ciekawa jestem gdzie on parkuje swoje sanie z reniferami? Przecież nie ma śniegu...
No właśnie. Już jutro dam Marcie tą paczkę, którą tak długo szykowałam. Spodoba jej się, na stówę!
Acha... I idziemy jeszcze z klasą do kręgielni. Muszę się pochwalić, że jestem nawet dobra...
Minus jest taki, że ostatni raz na kręglach byłam dwa lata temu.
Mam fazę na rap.
Ogólnie to słuchałam wcześniej HH, ale teraz wciąż i wciąż...
Co jest? Ostatnia notka była za krótka. To wygląda wręcz nieestetycznie. Zwłaszcza, że w treści było ciągłe pierdolenie o zupełnie nieistotnych rzeczach.
Dobra, narzekałam.
Nie jest w sumie tak źle. Załapałam dwie piątki z polskiego i jedną z kartkówki z matematyki. Dobra, tam... Co ja będę się przejmować tą trójką z niemieckiego? Przecież nadal trzymam te piękne, dwie oceny.
Dzisiaj w nocy przychodzi św. Mikołaj. Wszyscy się cieszymy! Przynosi prezenty.
Taka rada: nie zapomnijcie zostawić na stole ciasteczka i mleko. Bo przecież przyjdzie i co? Taki zmęczony po podróży a tu w ogóle zero odwdzięczenia się.
Ciekawa jestem gdzie on parkuje swoje sanie z reniferami? Przecież nie ma śniegu...
No właśnie. Już jutro dam Marcie tą paczkę, którą tak długo szykowałam. Spodoba jej się, na stówę!
Acha... I idziemy jeszcze z klasą do kręgielni. Muszę się pochwalić, że jestem nawet dobra...
Minus jest taki, że ostatni raz na kręglach byłam dwa lata temu.
Mam fazę na rap.
Ogólnie to słuchałam wcześniej HH, ale teraz wciąż i wciąż...
Tagi:
9
Cześć.
Niedługo jebnę w kalendarz. Dwa dni nie wchodzić na bloga?! Skandal. A to przez ten jebany Error. nie mam zamiaru tłumaczyć. To Blo powinno się bardziej ogarnąć.
Koniec weekendu i wszyscy są happy. A no właśnie jest taki problem, że nikt nie jest happy. Moje plany na niedzielną naukę nie zostały zrealizowane,
Dziewko, opuszczasz się.
Dawaj szmal. Muszę coś zakupić chłopcom.
Niedługo jebnę w kalendarz. Dwa dni nie wchodzić na bloga?! Skandal. A to przez ten jebany Error. nie mam zamiaru tłumaczyć. To Blo powinno się bardziej ogarnąć.
Koniec weekendu i wszyscy są happy. A no właśnie jest taki problem, że nikt nie jest happy. Moje plany na niedzielną naukę nie zostały zrealizowane,
Dziewko, opuszczasz się.
Dawaj szmal. Muszę coś zakupić chłopcom.
Tagi:
8
Faktycznie, uznam komentarz CzarnegoKota za potwierdzony. Moje zmienianie wyglądu bloga jest ciut szalone. Miałam zmienić tylko wtedy kiedy i nastrój mi się zmieni. Nie dotrzymałam słowa.
To już wkurza! Zostaję przy aktualnym...
Paczki - Ech... Narkotyki. Jak można tak to porównać? Znaczy, można, ale to dziwne. Nie pojmuję. Mam już dosyć tematu o narkotykach.
Przeczytałam My, dzieci z dworca ZOO i już normalnie nie wytrzymuję. Czuję, że tracę kontakt z tym światem i przenoszę się na inną planetę. Oby nie, bo już wiem jakby się to skończyło. Po książce wiem, że to czyste zuo. Nie podoba mi się ta planeta. Tam jest pusto i w ogóle wszyscy emoszą się w koncie.
No właśnie, paczki...
Byłam w Six'sie i kupiłam jej naszyjknik, bransoletkę i pierścionek. Spodoba się! Zresztą ważne, że od serca...
To już wkurza! Zostaję przy aktualnym...
Paczki - Ech... Narkotyki. Jak można tak to porównać? Znaczy, można, ale to dziwne. Nie pojmuję. Mam już dosyć tematu o narkotykach.
Przeczytałam My, dzieci z dworca ZOO i już normalnie nie wytrzymuję. Czuję, że tracę kontakt z tym światem i przenoszę się na inną planetę. Oby nie, bo już wiem jakby się to skończyło. Po książce wiem, że to czyste zuo. Nie podoba mi się ta planeta. Tam jest pusto i w ogóle wszyscy emoszą się w koncie.
No właśnie, paczki...
Byłam w Six'sie i kupiłam jej naszyjknik, bransoletkę i pierścionek. Spodoba się! Zresztą ważne, że od serca...
~~~~~~~~~~
Nie wiem, czy mnie dobrze zrozumiesz, ale strasznie mi się chce. Nie umiem rysować, ale nie o to chodzi, tylko sens... Jezu, ja tu chyba ocipieję! Chcę wyjść!
Początek, 2 lata, 5 lat, 10 lat, aż...
Każdy strzał to połowa śmierci.
Nastroje!
Początek, 2 lata, 5 lat, 10 lat, aż...
Każdy strzał to połowa śmierci.
Nastroje!
Tagi:
7
Kochana, Marto...
Dzięki Tobie odnalazłam się w tym świecie.
Dziękuję.
Dzięki Tobie odnalazłam się w tym świecie.
Dziękuję.
To nie koniec...
Od niedawna bardzo przejmuję się charakterami blogów. Bo moim zdaniem każdy powinien podkreślać "inność" lub właśnie "charakter" osoby prowadzącej. W zależności od wyglądu strony. No tak czy nie?!
A ja będę zmieniać wygląd Enjoy wtedy kiedy zmieni mi się nastrój. To też powinno się liczyć w końcu.
Tak przejęłam się tymi paczkami, że już nie mogę wytrzymać.
Jutro idę po prezent dla Marty! Na stówę jej się spodoba. Mam przynajmniej taką nadzieję... Ale raczej tak, bo dziewczyna jest ogarnięta i ma wyrozumiałość. A to pierwszy powód za co można Ją polubić.
Eeej... A ja mam fazę na Rykardę i Linkin Park. I tu chwile się cofają, bo wracam do ostatnich czasów.
Nic, nowego poza tym dzieciaki...
Tagi:
6
Cześć.
Opuściłam się, pojebało mnie. Nie wchodziłam na bloga dwa dni i już mnie rozpierało. Żebym tylko nie była uzależniona. Nie można dopuścić do tak nieprzyzwoitych rzeczy.
Ostatnio wchodzę na moje ukochane Blo, a tu 58 osób online. <jestwszoku>
Szkoda, że nie ma u nas w klasie tego zwyczaju co był w szkole podstawowej - robienie sobie paczek na święta.
Moim zdaniem to bardzo fajny i miły pomysł. Ale fajnie by było jakby wylosował mnie `M♥. Jednak nie wypada mi myśleć o takich rzeczach nierealnych.
Skoro nasza pani wychowawczyni nie zgadza się na paczki, to "prywatnie" umówiłam się z `M (bez serduszka = z Martą). Ja jej robię paczkę, a ona mi.
I wszyscy będą happy!
Ten tydzień leci jakoś dziwnie szybko.
Poniedziałek - (tu znowu się powtórzę) Nudny, a to dopiero początek żmudnego tygodnia.
Wtorek - najdłuższe lekcje, ale jakoś w dziwny sposób uszły.
Środa - najkrótsze lekcje! <yeah>
Zobaczymy jak dalej potoczy się ten tydzień.
Bo ja wciąż czekam na tą "Umowę o pracę". Ech...
Zajęłam drugie miejsce w konkursie piosenki! Wiii... Jestem z siebie dumna. Dzięki `N miałam podkład i nie wypadłam gorzej. Naprawdę, dziękuję Ci też `M za dopingowanie.
Jak mi dopingowali to ja też powinnam. Ale kogo wybrałam? Oczywiście, że `M♥. Whuehuehue... Zakochałam się w Jego głosie i talencie muzycznym. < 33
A jak Andrzejki? Zarąbiście. Same najlepsze i najmilsze wróżby. Z dziewczynami zorganizowałyśmy spotkanko.
Przebijałam serduszko szpilką i wyszedł mi chłopak z nazwiskiem na "C".
Mój `M♥! Albo Krzysiuuu (`K). <zaciesznamordzie>
Rykarda. < 3
Opuściłam się, pojebało mnie. Nie wchodziłam na bloga dwa dni i już mnie rozpierało. Żebym tylko nie była uzależniona. Nie można dopuścić do tak nieprzyzwoitych rzeczy.
Ostatnio wchodzę na moje ukochane Blo, a tu 58 osób online. <jestwszoku>
Szkoda, że nie ma u nas w klasie tego zwyczaju co był w szkole podstawowej - robienie sobie paczek na święta.
Moim zdaniem to bardzo fajny i miły pomysł. Ale fajnie by było jakby wylosował mnie `M♥. Jednak nie wypada mi myśleć o takich rzeczach nierealnych.
Skoro nasza pani wychowawczyni nie zgadza się na paczki, to "prywatnie" umówiłam się z `M (bez serduszka = z Martą). Ja jej robię paczkę, a ona mi.
I wszyscy będą happy!
Ten tydzień leci jakoś dziwnie szybko.
Poniedziałek - (tu znowu się powtórzę) Nudny, a to dopiero początek żmudnego tygodnia.
Wtorek - najdłuższe lekcje, ale jakoś w dziwny sposób uszły.
Środa - najkrótsze lekcje! <yeah>
Zobaczymy jak dalej potoczy się ten tydzień.
Bo ja wciąż czekam na tą "Umowę o pracę". Ech...
Zajęłam drugie miejsce w konkursie piosenki! Wiii... Jestem z siebie dumna. Dzięki `N miałam podkład i nie wypadłam gorzej. Naprawdę, dziękuję Ci też `M za dopingowanie.
Jak mi dopingowali to ja też powinnam. Ale kogo wybrałam? Oczywiście, że `M♥. Whuehuehue... Zakochałam się w Jego głosie i talencie muzycznym. < 33
A jak Andrzejki? Zarąbiście. Same najlepsze i najmilsze wróżby. Z dziewczynami zorganizowałyśmy spotkanko.
Przebijałam serduszko szpilką i wyszedł mi chłopak z nazwiskiem na "C".
Mój `M♥! Albo Krzysiuuu (`K). <zaciesznamordzie>
Rykarda. < 3
Tagi:
5
Cześć.
Notkę pisałam wczoraj.
A ja myślałam, że dłużej nie wchodziłam na Blo. Coś musiało mi się pokręcić w głowie. Tylko żeby nie wyszło, że coś zażywam. <śmiejesię>
Wczoraj większość czasu spędziłam w centrum handlowym. No, niestety. A tak naprawdę nienawidzę chodzić po dużych sklepach. Ale zakupy ubrań i biżuterii kocham. ♥
Byłam w Six'sie. Upolowałam sobie taki śliczny długi naszyjnik z karuzelą z konikami i małą kokardeczką w kropki. Szkoda tylko, że kosztuje 35 zł. To nic! (chyba) Szybko uzbiorę pieniądze i wydam. Jak ktoś mi wykupi to nie odpuszczę! Zabiję! <zaciesznamordzie>
Poniedziałek jak każdy poniedziałek - nudny, a to dopiero początek żmudnego tygodnia.
Alan na matematyce powiedział, że Miłosz to jego prawnik. Po pierwsze: nie prawda, po drugie: wyjęłam to z kontekstu, a po trzecie: jak on śmie w ogóle sobie "przywłaszczać" czyichś pracowników?!
Więc mam taki pomysł: wydrukuję "Umowę o pracę". I nikt nie będzie miał prawa mi go zabrać! <hahaha>
Wredna jestem, ale cóż, że się nieszczęśliwie zakochałam? <smutna>
Śpiewałam dzisiaj w szkole piosenkę. Byłam jako czterdziesta dziewiąta (wiem, masakra). Ale jakoś przetrwałam do tej końcówki i wyszłam na scenę.
Kompletnie mnie zamurowało. Przez ten stres zapomniałam tekstu, ale później się poprawiłam i podobno wyszło bardzo dobrze. Przynajmniej mam taką nadzieję...
Nowy charakter bloga! ♥
Notkę pisałam wczoraj.
A ja myślałam, że dłużej nie wchodziłam na Blo. Coś musiało mi się pokręcić w głowie. Tylko żeby nie wyszło, że coś zażywam. <śmiejesię>
Wczoraj większość czasu spędziłam w centrum handlowym. No, niestety. A tak naprawdę nienawidzę chodzić po dużych sklepach. Ale zakupy ubrań i biżuterii kocham. ♥
Byłam w Six'sie. Upolowałam sobie taki śliczny długi naszyjnik z karuzelą z konikami i małą kokardeczką w kropki. Szkoda tylko, że kosztuje 35 zł. To nic! (chyba) Szybko uzbiorę pieniądze i wydam. Jak ktoś mi wykupi to nie odpuszczę! Zabiję! <zaciesznamordzie>
Poniedziałek jak każdy poniedziałek - nudny, a to dopiero początek żmudnego tygodnia.
Alan na matematyce powiedział, że Miłosz to jego prawnik. Po pierwsze: nie prawda, po drugie: wyjęłam to z kontekstu, a po trzecie: jak on śmie w ogóle sobie "przywłaszczać" czyichś pracowników?!
Więc mam taki pomysł: wydrukuję "Umowę o pracę". I nikt nie będzie miał prawa mi go zabrać! <hahaha>
Wredna jestem, ale cóż, że się nieszczęśliwie zakochałam? <smutna>
Śpiewałam dzisiaj w szkole piosenkę. Byłam jako czterdziesta dziewiąta (wiem, masakra). Ale jakoś przetrwałam do tej końcówki i wyszłam na scenę.
Kompletnie mnie zamurowało. Przez ten stres zapomniałam tekstu, ale później się poprawiłam i podobno wyszło bardzo dobrze. Przynajmniej mam taką nadzieję...
Nowy charakter bloga! ♥
Tagi:
4
Cześć.
Wiecie co? Wkurwiłam się troszku.
W piątek napisałam notkę, nad którą troszkę się męczyłam = nieuniknione. No, no... Za bardzo się udzielałam, przez co pisałam w komentarzach z wieloma osobami.
Zwaliło mnie kompletnie to, że CzarnyKot napisała do mnie komunikat, który gratuluje uzyskanej liczby komentarzy w poprzedniej notce. Tak naprawdę to wszystko to rozmowy. Ani jedna osoba nie raczyła skomentować tego co napisałam. <jestwszoku>
Dobra... Tym razem postaram się krótko.
Tydzień zleciał średnio szybko. Wiem, dziwne określenie. A ja tak czekałam na ten weekend i czekałam, ale się doczekałam. Tylko szkoda, że szybko leci czas, a weekend się już kończy. <wnerw> Przecież ja nic nie zdążyłam zrobić. Miałam przez te dwa dni choć trochę się odstresować. No bo przecież to jest niedopuszczalne! Tyle problemów na głowie...
W sobotę = imieniny wujka. Oczywiście z babcią (jak co roku) polazłam tam. (Musieli mnie zagonić tym kijem?) Nie przepadam za rodzinnymi spotkaniami, bo to normalnie zjazd emerytów.
Ale na szczęście była tam moja kuzynka, która ma trzynaście lat. No, przynajmniej się nie nudziłam. <pierwszyczytamdrugizaciesz>
Ni umiem skracać notek. <płacz> Szczęście, że tym razem jest znacznie krótsza od pozostałych. Jakoś jak spojrzałam na nią to stwierdziłam, że nie pasuje do pozostałych wpisów na blogu. Łeee...
Wiecie co? Wkurwiłam się troszku.
W piątek napisałam notkę, nad którą troszkę się męczyłam = nieuniknione. No, no... Za bardzo się udzielałam, przez co pisałam w komentarzach z wieloma osobami.
Zwaliło mnie kompletnie to, że CzarnyKot napisała do mnie komunikat, który gratuluje uzyskanej liczby komentarzy w poprzedniej notce. Tak naprawdę to wszystko to rozmowy. Ani jedna osoba nie raczyła skomentować tego co napisałam. <jestwszoku>
Dobra... Tym razem postaram się krótko.
Tydzień zleciał średnio szybko. Wiem, dziwne określenie. A ja tak czekałam na ten weekend i czekałam, ale się doczekałam. Tylko szkoda, że szybko leci czas, a weekend się już kończy. <wnerw> Przecież ja nic nie zdążyłam zrobić. Miałam przez te dwa dni choć trochę się odstresować. No bo przecież to jest niedopuszczalne! Tyle problemów na głowie...
W sobotę = imieniny wujka. Oczywiście z babcią (jak co roku) polazłam tam. (Musieli mnie zagonić tym kijem?) Nie przepadam za rodzinnymi spotkaniami, bo to normalnie zjazd emerytów.
Ale na szczęście była tam moja kuzynka, która ma trzynaście lat. No, przynajmniej się nie nudziłam. <pierwszyczytamdrugizaciesz>
Ni umiem skracać notek. <płacz> Szczęście, że tym razem jest znacznie krótsza od pozostałych. Jakoś jak spojrzałam na nią to stwierdziłam, że nie pasuje do pozostałych wpisów na blogu. Łeee...
Tagi:
3
Cześć.
Już się rozkręciłam. Przyzwyczaiłam i w ogóle... Bardzo polubiłam Enjoy. Mam nadzieję, że nie tylko ja.
Staram się być bardzo aktywna. Komentuję inne blogi i takie tam...
O sweets możecie zapomnieć. Ja zresztą też zapomniałam. Mam tamte badziewia gdzieś, tak szczerze. Teraz jest Enjoy i koniec.
Wciąż zachwycam się swoim awatarem. Pusheen The Cat jest taki słodziutki. Utuczony koteczek. A co Wy o nim sądzicie?
Ej no! Jak to się stało? Miałam nic nie pisać. To trochę dziwne, że na następny dzień jest kolejna notka. To wręcz nie w moim stylu. Madzia nigdy nie przepadała za częstym dodawaniem notek.
Najwidoczniej tradycja się zmieniła.
Dobrze, że to już koniec tygodnia. Chociaż te dwa dni mnie uratują. Nienawidzę szkoły, naprawdę. Ale sądzę, że nie muszę tego tak wyznawać, bo większość osób nie lubi budy. Nie jestem jedyna (tak myślę) i się cieszę.
Ten tydzień był wręcz żałosny.
Poniedziałek był w miarę okey...
Wtorek to masakra jakaś. Wtedy są najdłuższe lekcje. (irytacja)
Środa - No, jeszcze ujdzie. Nie byłam na pierwszej lekcji. Korki na ulicach, a daleko mam do szkoły.
W czwartek nie było mnie cały dzień - przeziębiona. Ale za to fajnie przetrwał dzień. Założyłam tego bloga. (zaciesz)
No i piąteczek. Chłopacy domagają się o kolejną wypłatę. A co ja jestem? Na poniedziałek będzie. (hue hue hue)
Nie mam co czytać. Naprawdę, nudzi mi się już. Znacie może tytuły ciekawych książek? Tylko proszę, nie piszcie coś typu: Saga: Zmierzch. Jeszcze niedawno to lubiłam, ale najwidoczniej "przejadłam się". To już dawno powinno się znudzić.
Ajciacia. Zabrałam się za rysowanie. W końcu dziecko się obudziło! Kiedy ja ostatni raz coś w ogóle bazgroliłam? Dawno. Ale chyba kreski w zeszycie się nie liczą.
Ryszam moją kochaną mangę i Puszena de kata. ♥
Nie będę po raz kolejny się na jego temat wymawiać. (nieogar)
Niedługo szlag mnie trafi! Ja chcę mieć chłopca. Takiego niefałszywego. No niech mnie ktoś przytuli. (smutek_na_mordzie)
Już się rozkręciłam. Przyzwyczaiłam i w ogóle... Bardzo polubiłam Enjoy. Mam nadzieję, że nie tylko ja.
Staram się być bardzo aktywna. Komentuję inne blogi i takie tam...
O sweets możecie zapomnieć. Ja zresztą też zapomniałam. Mam tamte badziewia gdzieś, tak szczerze. Teraz jest Enjoy i koniec.
Wciąż zachwycam się swoim awatarem. Pusheen The Cat jest taki słodziutki. Utuczony koteczek. A co Wy o nim sądzicie?
Ej no! Jak to się stało? Miałam nic nie pisać. To trochę dziwne, że na następny dzień jest kolejna notka. To wręcz nie w moim stylu. Madzia nigdy nie przepadała za częstym dodawaniem notek.
Najwidoczniej tradycja się zmieniła.
Dobrze, że to już koniec tygodnia. Chociaż te dwa dni mnie uratują. Nienawidzę szkoły, naprawdę. Ale sądzę, że nie muszę tego tak wyznawać, bo większość osób nie lubi budy. Nie jestem jedyna (tak myślę) i się cieszę.
Ten tydzień był wręcz żałosny.
Poniedziałek był w miarę okey...
Wtorek to masakra jakaś. Wtedy są najdłuższe lekcje. (irytacja)
Środa - No, jeszcze ujdzie. Nie byłam na pierwszej lekcji. Korki na ulicach, a daleko mam do szkoły.
W czwartek nie było mnie cały dzień - przeziębiona. Ale za to fajnie przetrwał dzień. Założyłam tego bloga. (zaciesz)
No i piąteczek. Chłopacy domagają się o kolejną wypłatę. A co ja jestem? Na poniedziałek będzie. (hue hue hue)
Nie mam co czytać. Naprawdę, nudzi mi się już. Znacie może tytuły ciekawych książek? Tylko proszę, nie piszcie coś typu: Saga: Zmierzch. Jeszcze niedawno to lubiłam, ale najwidoczniej "przejadłam się". To już dawno powinno się znudzić.
Ajciacia. Zabrałam się za rysowanie. W końcu dziecko się obudziło! Kiedy ja ostatni raz coś w ogóle bazgroliłam? Dawno. Ale chyba kreski w zeszycie się nie liczą.
Ryszam moją kochaną mangę i Puszena de kata. ♥
Nie będę po raz kolejny się na jego temat wymawiać. (nieogar)
Niedługo szlag mnie trafi! Ja chcę mieć chłopca. Takiego niefałszywego. No niech mnie ktoś przytuli. (smutek_na_mordzie)
Tagi:
2
Cześć.
Wchodząc na tego bloga, większość osób zapewne mnie rozpozna. Mam nadzieję, bo nie mogę odnaleźć swojego miejsca.
Ciągle jakieś niemile widziane osoby do mnie zaglądają. Zaczyna mnie to powoli wkurzać. Sweets istniała jakiś rok, a tu nagle musiałam zwiewać. Te ciągłe przeprowadzki naprawdę mnie irytują.
Mam nadzieję, że po Enjoy nie będę musiała po raz kolejny uciekać.
Nie mam zamiaru się rozpisywać. Od teraz trochę streszczę moje notki. Przez to, że są długie, nikt nie zabiera się do ich czytania.
Oczywiście ja nie każę nikomu na siłę przebierać te moje wypociny. Ale chyba blogi są po to żeby je czytać.
Poprawiłam się w nauce. Jestem bardzo dumna z tego powodu. Tylko wciąż ta masakryczna matematyka... W ogóle nie mogę się skupić. Naprawdę, nienawidzę tego przedmiotu. Piekło jakieś. Chyba wystarczające jest to, że ten przedmiot wydaje się trwać dłużej niż czterdzieści pięć minut. Ugh, irytacja.
Na dodatek ta wredna wychowawczyni od W-Fu. Na sto procent jestem pewna, że nie przepada za mną. Uwzięło się na mnie krówsko jedne i stawia niższe oceny.
Spytałam się jej dlaczego takie słabe stopnie dostaję. Powiedziała, że to przez to, że mnie nie lubi. Jejciuu, wziąć i udusić.
Skończyłam czytać książkę My, dzieci z dworca zoo. Bardzo mi się spodobała. Ale za to źle skończyła. Chlip, chlip. Aż mi się nie chce wierzyć, że to się działo naprawdę. Nie mówię, że sceny nie są realne. Przecież takie przypadki mogłyby się zdarzyć.
I wciąż, i wciąż zachwycam się moimi kochanymi postaciami. Pedo-bear, Nyan-cat, Domo-kun i Pusheen the cat. Moje kochane stworzonka. < 33
Wchodząc na tego bloga, większość osób zapewne mnie rozpozna. Mam nadzieję, bo nie mogę odnaleźć swojego miejsca.
Ciągle jakieś niemile widziane osoby do mnie zaglądają. Zaczyna mnie to powoli wkurzać. Sweets istniała jakiś rok, a tu nagle musiałam zwiewać. Te ciągłe przeprowadzki naprawdę mnie irytują.
Mam nadzieję, że po Enjoy nie będę musiała po raz kolejny uciekać.
Nie mam zamiaru się rozpisywać. Od teraz trochę streszczę moje notki. Przez to, że są długie, nikt nie zabiera się do ich czytania.
Oczywiście ja nie każę nikomu na siłę przebierać te moje wypociny. Ale chyba blogi są po to żeby je czytać.
Poprawiłam się w nauce. Jestem bardzo dumna z tego powodu. Tylko wciąż ta masakryczna matematyka... W ogóle nie mogę się skupić. Naprawdę, nienawidzę tego przedmiotu. Piekło jakieś. Chyba wystarczające jest to, że ten przedmiot wydaje się trwać dłużej niż czterdzieści pięć minut. Ugh, irytacja.
Na dodatek ta wredna wychowawczyni od W-Fu. Na sto procent jestem pewna, że nie przepada za mną. Uwzięło się na mnie krówsko jedne i stawia niższe oceny.
Spytałam się jej dlaczego takie słabe stopnie dostaję. Powiedziała, że to przez to, że mnie nie lubi. Jejciuu, wziąć i udusić.
Skończyłam czytać książkę My, dzieci z dworca zoo. Bardzo mi się spodobała. Ale za to źle skończyła. Chlip, chlip. Aż mi się nie chce wierzyć, że to się działo naprawdę. Nie mówię, że sceny nie są realne. Przecież takie przypadki mogłyby się zdarzyć.
I wciąż, i wciąż zachwycam się moimi kochanymi postaciami. Pedo-bear, Nyan-cat, Domo-kun i Pusheen the cat. Moje kochane stworzonka. < 33
Tagi:
1












